Kocham knajpki wegańskie i wegetariańskie, ale raz na jakiś czas nie odmawiam sobie też pysznego mięcha! Wczoraj miałam okazję próbować nowych dań w warszawskiej restauracji Ed Red. Oj, było grubo!

Za tymi drzwiami zjecie jedno z najlepszych mięs w Warszawie!

Ed Red w Warszawie
Pierwsza knajpa Ed Red powstała w Krakowie, a do Warszawy zawitała 5 lat temu. W stolicy zlokalizowana jest w świetnej przestrzeni w Hali Mirowskiej, która sama w sobie warta jest wizyty – jest naprawdę piękna. Jasny, loftowy lokal z detalami w stylu art deco i elementami nawiązującymi do przeszłości miejsca (mozaika przedstawiająca bokserów, którzy dawniej mierzyli się w ringu Hali Gwardii) – to wszystko sprawia, że w tym miejscu chce się biesiadować i do niego wracać. Ale do rzeczy, a raczej… do jedzenia!

Kolacje degustacyjne w Ed Red odbywają się w małej, odseparowanej salce. Mega klimat!

Ed Red – przystawki
Na początek na stoły wjechał mus z kaczych wątróbek z galaretką cydrową i maślaną chałeczką(23 zł). O ile zwykle nie jestem fanką tego typu przystawek, to muszę przyznać, że ta była doskonała. Mus miał delikatny, słodkawy smak, który przełamywała kwaskowata galaretka. Do tego niezastąpiona chałeczka, która była wisienką na torcie. Danie jest świetne, choć jak na przystawkę spore, dlatego jeśli odwiedzacie restaurację większą ekipą i macie na nie ochotę zamówcie ją “na spółkę”, żeby mieć miejsce na kolejne pyszności!

Mus z kaczych wątróbek z galaretką z cydru i maślaną chałką | Ed Red

Po musie, tatarki w dwóch opcjach. Pierwsza to siekany tatar z rostbefu(34 zł), a drugi – z rybki(26 zł), której rodzaj zależy od dnia. Wersja mięsna jest super – czuć, że to mięcho najlepszej jakości, grubo posiekane, doprawione delikatnie, żeby nie zakryć smaku głównego produktu. Boskie! Co ciekawe, całkiem spora porcja w porze lunchowej kosztuje tylko 12 zł! Opcja rybna, dla mnie była słabsza, bo odrobinkę zbyt słona. Jeżeli jednak chodzi o prezentację 0 wyglądała, jak przygotowana pod Insta, cudo!

Tatar z rostbefu w Ed Red

Podobnie zresztą jak kolejna potrawa – chłodnik(19 zł). Pyszna różowa zupa zaskakiwała dodatkiem…wędzonych ozorków. Wiem, że nie każdemu może to podejść i na początku sama miałam wątpliwości, ale to naprawdę fajnie podkręcało smak!

Chłodnik z wędzonymi ozorkami i tatar z ryby dnia | Ed Red

 Ed Red – dania główne
Choć już po przystawkach wszyscy byliśmy już troszkę najedzeni, dobrze wiedzieliśmy, że przed nami najlepsze – dania główne. Jako pierwsze ląduje przed nami Flat Iron (100g/18 zł) z sosem berneńskim, puree ziemniaczanym (9zł) i uwaga – masłem homarowym. Mięso bardzo dobre, delikatnie obsmażone, a w środku niemal surowe (najlepiej). Hitem jest masło homarowe, które super pasuje do steka i jest fajnym pomysłem, z którym jeszcze w Warszawie się nie spotkałam. Puree jest smaczne, ale to już kombos wszystkiego, co tłuste – ziemniaki, masło, śmietana, ser i czosnek. Smak jest super, ale po całej porcji można chyba pęknąć! Jeśli jesteś na diecie – to nie wybór dla ciebie. 

Doskonały Flat Iron z masłem homarowym w Ed Red

Kolejna mięsna propozycja to Short Ribs z domowymi frytkami, kapusławem (czyli Ed Redową wersją surówki colesław, stworzona z polskich składników) i sosem barbeque (49zł). To chyba mój faworyt wieczoru. Mięsko delikatne, z łatwością odchodzące od kości. Mimo że byłam już bardzo najedzona – żałowałam, kiedy się kończyło! Nie jestem fanką ani frytek ani sosu barbeque, ale tutaj frytki to bardziej pieczone ziemniaczki z chrupiącą skórką, a sos idealnie pasował do żeberek i nie miał zbyt intensywnego zapachu, który w tego typu sosach często mi przeszkadza. 

Żebro, domowe frytki i kapusław w Ed Red

Jeżeli nie jecie mięsa i tak znajdziecie coś dla siebie w menu Ed Red. Próbowałam sałaty z wędzonym serem (35 zł) i dorsza z dodatkiem szparagów z sosem berneńskim (49 zł), oba dania były smaczne, ale dla mnie zdecydowanymi królami stołu są jednak mięsa.

Sałata z wędzonym serem | Ed Red

Dorsz na szparagach | Ed Red

 Ed Red – desery
Na koniec, po 8 daniach – czas na desery, bo na deserek zawsze jest miejsce! Wiecie, że w Japonii jest nawet słówko “betsubara”, oznaczające dodatkowy żołądek, w którym zawsze pomieści się coś słodkiego, nawet gdy jesteśmy już najedzeni? Kocham to. Ale do meritum – rozmarynowy creme brulee z ciasteczkowymi lodami (19 zł) to hit hitów. Rozmaryn nie dominuje całości, czego się obawiałam, a stanowi jedynie subtelny dodatek, który sprawia, że popularny deser jest troszkę inny niż te, które jemy dotychczas, co czyni go ciekawszym. Chrupiąca skorupka i słodki kremik – ideał. 

Rozmarynowy Creme Brulee z lodami ciasteczkowymi. BOSKIE! | Ed Red

Drugiemu deserowi nie dałam już rady i czekoladowy mus z pistacjami (19 zł) zjadłam dopiero w domu. Był dobry, bo nie za słodki i jest fajnym, dość lekkim deserem, który będzie fajnym zakończeniem wieczoru (ale raczej wtedy, kiedy jecie 3 a nie 10 dań :P). 

 Ed Red – wina i kolacje degustacyjne
Do każdego dania dobierane było też winko, które uzupełniało smak dania. Jeżeli chcielibyście wybrać się na taką degustację z wine pairingiem Ed Red to umożliwi i to w super cenie! Za 69 zł będziecie mogli skosztować 5 dań, uzupełnionych 5 kieliszkami wina.

To naprawdę dobra cena i trudno w Warszawie znaleźć taką opcję, biorąc pod uwagę tak wysoką jakość produktów! Dodatkowo od specjalistów dowiecie się wiele zarówno o jedzeniu, jak i o winie.Fajny pomysł na prezent albo na wyjście ze znajomymi. Coś innego, a na pewno wszyscy będą zadowoleni. 

Ed Red
Plac Mirowski 1
Godziny otwarcia:
poniedziałek – środa: 12.00 – 22.00
czwartek – sobota: 12.00 – 23.00
niedziela: 13.00 – 21.00

 

 

 

 

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany