Relację dodajemy dopiero teraz, ponieważ emocje trzymały nas jeszcze długo po tegorocznym Festiwalu. Jak co roku Audio nie zawiodło a tłumy dopisały. Po raz kolejny organizator wyprzedał wszystkie 30 tys biletów.

Miejsce jest naprawdę magiczne!

Audioriver 2018 – wrażenia
Festiwal odwiedziły największe gwiazdy muzyki elektronicznej z całego świata. Fani elektro byli wniebowzięci i nawet ci, którzy za tym rodzajem muzyki nie przepadają znaleźli dla siebie coś dla siebie. Plejada gwiazd grała różnorodnie – od najmocniejszego techno, przez minimal, na klasycznych wokalistach festiwalowych kończąc.

Na  sześciu scenach słuchaliśmy wyjątkowych koncertów i z radością obserwowaliśmy, że na wydarzeniu pojawia się coraz więcej turystów z zagranicy. 

W Festiwalu absolutnie wyjątkowe, w skali światowej, jest również jego umiejscowienie – malownicza skarpa miedzy Wisłą a płocką starówką zapewnia piękne widoki i sprawia, że festiwal zachwyca nie tylko muzycznie, ale i wizualnie.

Drugiego dnia festiwalu, w ciągu dnia, jak co roku mieszkańcy mogli się bawić na otwartej scenie umieszczonej na rynku starego miasta. Wystąpiła tam między innymi świetna Joana z Poznania, ale można było zobaczyć też standup’erów z Warszawy.

Na koncertach były tłumy!

Najlepsze koncerty? Oto nasz subiektywny ranking: 

Najciekawsze koncerty zagraniczne: John Talabot (wspaniała energia, melodyczne techno w sobotę o 6 rano na zakończenie głównej części festiwalu), Jan Blomqvist & Band (słynny niemiecki dj i wokalista tym razem wystąpił z zespołem, zdecydowanie najlepszy występ na festiwalu), Ritchie Hawtin (legendarny dj z Kanady ze swoimi eksperymentalnymi wizualizacjami), Andhim, Maceo Plex, 

Najciekawsze Polskie koncerty: Bass Astral x IGO (jeden z najbardziej naładowanych koncertów na festiwalu z którego numery nucimy do dziś), Catz n’ Dogz (duet techno, zagrał piosenkę ku czci Kory podczas której tum szalał) i KAMP! (stary dobry, nie zawiódł, mimo że grał o 4 rano)

Największym zaskoczeniem i niespodzianką był dla nas ostatni dzień festiwalu – niedziela. Co roku nie starczało nam energii na trzeci dzień zabawy na Audioriver, ale tym razem zdaliśmy sobie sprawę z błędu, jaki popełnialiśmy przez ostatnie… 5 lat!!! Dwie schowane pośród drzew sceny, atmosfera luzu oraz piękne dekoracje i strefy do chillout’u. Całość przy akompaniamencie uwodzącej, spokojniejszej niż podczas dwóch głównych dni festiwalu, muzyki elektronicznej. Takie niedziele moglibyśmy mieć co tydzień!

Jak powiedział jeden z artystów: “Atmosfera na Audioriver jest tak wspaniała ponieważ jeżdżą tu tylko ludzie z powołania, którzy kochają tę muzykę”. Coś w tym jest! Wyjątkowość wydarzenia trudno opisać słowami. Jeśli jeszcze tam nie byliście, koniecznie zróbcie to za rok. Nie będziecie żałować!

Zdjęcia: Instagram/ audioriver

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany