Już w najbliższą sobotę w Grizzly Gin Bar odbędzie się koncert Baascha. Kilka dni przed wydarzeniem rozmawiamy z Artystą o jego nowej płycie, Warszawie i planach na kolejny roku. Zapraszamy do lektury!

Fot. Karol Grygoruk

Na płycie „Grizzly Bear With A Million Eyes“  dużo opowiadasz o miłości i uczuciach. W tych współczesnych tekstach czuć jednak tęsknotę za przeszłością… Dlaczego?

Ciekawe, nigdy o tym w ten sposób nie myślałem. Faktycznie ta płyta miejscami opowiada o trudnych sprawach. Miłość ma wiele twarzy, niektóre bywają brzydkie, ale każda z nich jest warta tego, żeby napisać o niej kawałek. Na tym albumie są też utwory, które mówią o relacjach w bardzo jasnych barwach. „Steps“ i „Words Like Bombs“ to wyznanie miłości. „Fall“ to kawałek o tym, że druga osoba potrafi pomóc ci wstać po upadku, albo nawet sprawić, że w ogóle tego upadku nie poczujesz. Te kawałki patrzą z nadzieją w przyszłość. A  utwór „Bones“ wręcz zachęca, żeby z przeszłością zerwać.

Utwór „Sneaker Fairytale“, w zabawny i celny sposób, opowiada o „współczesnym kopciuszku“. Marzymy o prawdziwej miłości, ale wybieramy szybkie romanse – sądzisz, że tak żyje młode pokolenie?

Przede wszystkim mam nadzieję, że młode pokolenie żyje tak, jak chce. Tego wszystkim życzę. „Sneaker Fairytale“ jest wynikiem obserwacji jakiegoś skrawka rzeczywistości. Ja o tym utworze myślę też jako o przypowiastce o miłości, a co najmniej fascynacji drugą osobą. To baśń o kolesiu, który zakochał się na melanżu, tak grubym, że aż zgubił trampka o północy. I ok. Miłość może cię zastać w bardzo różnych sytuacjach. Nie spodziewał się tego, a tu bum, strzała amora. Kto wie, jaki będzie dalszy ciąg tej historii.

Fot. Kuba Czapczyński

 

Jesteś związany z Warszawą – lubisz to miasto? Sądzisz, że pozwala rozwinąć skrzydła?

Jestem absolutnie zakochany w Warszawie. Urodziłem się tu, wychowałem, tu mam wszystkich przyjaciół. Myślę, że gdybym urodził się gdziekolwiek indziej, byłbym innym człowiekiem. Kocham wszystko w Warszawie, jej chaos, ukryte piękno, energię, która tu buzuje, gdzieś pod spodem, pod tym, co widać na pierwszy rzut oka. Bardzo wiele osób rozwinęło tu skrzydła. Bywam w różnych miastach w Europie. Z jednej strony Warszawa wciąż jest pod wieloma względami kilka kroków w tyle, z drugiej strony tutaj ludziom wciąż się chce. Jeszcze nic nie jest do końca ustalone, wszystko się kształtuje i kotłuje. Tutaj można być częścią tego rozwoju, wpłynąć na jego kierunek. Myślę, że to bardzo motywujące.

Utwór inspirowany Warszawą… o czym by opowiadał?

Warszawa to dzikie zwierzę. Trzeba umieć je oswoić, nie wszystkim się to udaje. Nie oszukujmy się, kiedy wychodzisz z Dworca Centralnego i rozglądasz się dookoła, masz ochotę jak najszybciej uciec z powrotem do pociągu. To nie jest miasto, które kusi pierwszym wrażeniem, ale, jeśli poświęci się mu trochę uwagi, czasu i wysiłku, okazuje się, że jest niesamowite, że bywa bardzo piękne. Zawsze powtarzam, że jest kilka Warszaw. Trzeba po prostu znaleźć swoją. Myślę, że o tym byłby ten kawałek.

Jakie masz plany na kolejny rok? Możesz coś zdradzić? 

Przede wszystkim będę nadal promował swój nowy album „Grizzly Bear With A Million Eyes“. Jestem z niego bardzo zadowolony, a nawet dumny. Włożyłem w niego dużo siebie i myślę, że to najlepsza rzecz, jaką wypuściłem. Na pewno można się spodziewać kolejnych singli promujących tę płytę. Poza tym będę koncertował, udało mi się zebrać zespół bardzo zdolnych muzyków, świetnie nam się razem pracuje. Na wiosnę przygotowujemy set koncertowy składający się również z piosenek z moich poprzednich wydawnictw.

Koncert Baascha
Miejsce: Grizzly Gin Bar
Data: 25. listopada
Start: 20.00
Bilety: 25 zł (do kupienia TUTAJ)

Zdjęcie wyróżniające: Karol Grygoruk

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany