ROZMOWY NIE TYLKO O MUZYCE – A_GIM: Już w najbliższą w sobotę w Kulturalnej zagra jeden z najbardziej doświadczonych producentów muzyki elektronicznej –  A_GIM Dżeljilji! A_GIM to producent, który chętnie wciela się w rolę remiksera, biorąc na warsztat m.in. kompozycje Noviki, Hey czy Baascha. Na tegorocznym Audioriver występ A_GIM’a sprawił, że publiczność oszalała! Kurz po festiwalu już dawno opadł, a my wciąż nie możemy się pozbierać. Święto muzyki elektronicznej, które na Płockiej plaży gromadzi około 30,000 osób by oddać się tanecznemu transowi. Światowej klasy artyści, świeże powietrze, słońce, świetne nagłośnienie czy zmyślnie zaaranżowana przestrzeń miasta to niektóre elementy, które sprawiają że atmosfera festiwalu jest niepowtarzalna. Wśród artystów z całego świata są również i ci, którzy reprezentują polską scenę muzyki techno.Podczas Audio, udało nam się złapać A_GIM’a, który wraz z Deasem rozgrzewał publiczność pierwszego dnia festiwalu w Płocku, a już w najbliższą sobotę wystąpi w Warszawie!

Zacznijmy od początku. Kiedy poczułeś, że muzyka jest znaczącym elementem Twojego życia?

Muzyka zawsze była we mnie, od kiedy nabrałem świadomości istnienia. Jest to rodzaj powołania, natręctwa. Życie dokonało za mnie wyboru – można powiedzieć, że jestem szczęściarzem. Czasami się zastanawiam czy to nie działa w sposób deprecjonujący na moje życie, bo w zasadzie nie mam pomysłu na nic innego, co mógłbym robić – muzyka jest dla mnie najważniejszym elementem, bohaterem mojego życia.

Pamiętam, jak słuchałem audycji w Programie II Polskiego Radia, prezentowane były wtedy utwory z gatunku muzyki eksperymentalnej, pojawili się tacy twórcy, jak Edgar Froese, Stockhausen, Boulez, Ligeti Gyorgy. Wtedy kompletnie nie rozumiałem tej muzyki, ale oczarowała mnie w sposób niemożliwy, pociągała mnie jej tajemniczość, inność. W ogóle fascynowała mnie technologia w służbie muzyki. Pamiętam, jak dostałem jedną z pierwszych książek – “Mały Informator Muzyki XX Wieku” Bogusława Schaeffera. Tam, na którejś stronie, zobaczyłem wielki syntezator EMS synthi 100 i to urządzenie zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Drugim przełomowym momentem było usłyszenie w wieku 6 lat płyty Kraftwerk “Die Mensch-Maschine”. Dostałem ją przez przypadek – chociaż ja nie wierze w przypadki – od wujka kolegi i od tamtej pory to brzmienie nakreśliło dalej drogę, którą chciałem podążać

Niedawno miała miejsce premiera Twojego solowego materiału, jaki jest motyw przewodni płyty Votulia?

Votulia, jeśli miałaby w jakiś sposób być muzyką programową, opowiadałaby o strachu, ale nie tylko strachu personalnym, tylko dotyczącym tego co, się wokół nas dzieje, pewnych napięć społecznych i niepokojów. Zdaję sobie sprawę, że moja muzyka nie ma takiej siły rażenia, ale wewnętrzne poczucie obowiązku, bycie uczciwym wobec samego siebie nie pozwoliło mi być obojętnym. Ta płyta trochę o tym opowiada. “Votulia” to określenie na minę z opóźnionym zapłonem, które wykorzystywało niemieckie wojsko w trakcie II Wojny Światowej i jest to trochę analogia do tego, co na tej płycie jest zawarte… Pewien rodzaj strachu i napięcia, o którym opowiada utwór “Rajka”, do którego napisał tekst Kamil Durski, aka Klark. Generalnie w żaden sposób nie starałem się podchodzić do tego tematu literalnie, używałem przenośni przez formę, dźwięk, barwę –  to właśnie ona była nośnikiem tych emocji. Zawsze próbowałem przełamywać schematy strukturalno-brzmieniowe, na tej płycie skupiłem się na własnych emocjach, używając środków i wiedzy, które zdobyłem przez ostatnie lata swojego funkcjonowania.

Mieliśmy okazję zobaczyć Twój fantastyczny występ na festiwalu Audioriver, który z roku na rok staje się coraz bardziej popularnym wydarzeniem, co pokazuje coraz większe zainteresowanie sceną techno w Polsce. Czy inspiruje Cię to do kreowania?

Nigdy moda nie miała bezpośredniego wpływu na moje działania artystyczne. Zawsze starałem się być troszkę z boku. Muzyki techno i różnych odmian muzyki elektronicznej takich, jak EDM , 2step czy drumy słucham od lat. Na pewno muzyka techno jest mi najbliższa – jej hipnotyczność, jej pewnego rodzaju repetytywność jest językiem, w którym najlepiej się czuję. Cieszy mnie, że ten rodzaj ekspresji zyskał sobie uznanie, ale też nie dziwi mnie to, ponieważ muzyka techno jest muzyką miejską, a mieszczaństwo w Polsce dopiero się odradza. To ma związek czysto historyczno-społeczny – Polska bazowała na systemie dworsko-chłopskim, potem mieliśmy zabory, następnie okupację Rosyjską, no i dopiero od niedawna mieszczaństwo zaczyna się rozwijać. My czerpiemy z tego całymi garściami, korzystamy z tego stylu życia, a jednym z jego elementów jest też ta muzyka techno, która właściwie jest muzyką plemienną, odwołująca się do pewnych atawizmów współistnienia poprzez taniec.

Wracając do Twojego występu – grałeś z Deasem, jedną z czołowych polskich postaci muzyki elektronicznej. Widać było, że się świetnie dogadujecie, ale powiedz szczerze – wolisz występy solo czy w kolaboracji?

Występy solo są dla mnie całkiem nowym doświadczeniem. Całe życie współpracuję z ludźmi, czego dowodem są moje kolektywy OSZIBARAK czy NERWY. Lubię pracować z ludźmi, lubię się inspirować ich energią, inspiruje mnie ich inteligencja. Samotność jest mi potrzebna w pracy w studio, natomiast często, jeśli chodzi o występy live, lubię dzielić się tą energią na scenie ze współtowarzyszami, więc współpraca z Deasem jest czymś naturalnym. To ciekawe, ponieważ pierwszy raz mam taką sytuację, kiedy czuję, że ta praca jest mocno podzielona na pół. Obaj dajemy z siebie bardzo dużo, jesteśmy do siebie podobni mentalnie, mamy zbieżny poziom wrażliwości ekspresji. To powoduje, że czujemy się ze sobą naprawdę dobrze. Nie mam konkretnej wizji jak ten projekt dalej się potoczy, mam nadzieję, że się rozwinie, a jeśli nie to każdy pójdzie w swoją stronę i będziemy dalej tworzyć w pojedynkę, ale potem pewnie znowu się spotkamy. Praca solo a praca z ludźmi to dwie różne historie, ale w obu sytuacjach czuję się komfortowo.

Dzięki za rozmowę!

Jeżeli chcecie zobaczyć A_GIM’a na żywo śledź nasz kalendarz wydarzeń lub zajrzyj TUTAJ!

***

Agim Dżeljilji to jeden z najbardziej doświadczonych producentów muzyki elektronicznej w Polsce. Tworząc grupę Őszibarack, od 2004 roku, wydał cztery albumy długogrające, których powodzenie zaowocowało występami na wielu zagranicznych festiwalach (m.in. Eurosonic czy Europavox). W międzyczasie, jako producent, współpracował z zespołem Husky. Przez ostatnie lata, wraz z Igorem Pudło ze Skalpela i Jankiem Młynarskim, współtworzył projekt Nervy, łącząc swoje fascynacje brzmieniem syntezatorów z żywym instrumentarium. Dziś kontynuuje działania pod tym szyldem w pojedynkę, wspierany przez sekcję dętą, z którą w maju tego roku występował na żywo w kultowym berlińskim Berghain. A_GIM to też producent, który chętnie wciela się w rolę remiksera, biorąc na warsztat m.in. kompozycje Noviki, Hey czy Baascha. Z tą pierwszą współpracuje na stałe, mając duży wpływ na brzmienie jej kolejnych wydawnictw. I choć praca grupowa wychodzi mu wyjątkowo dobrze, o czym świadczą również ostatnie poczynania w składzie orkiestry Męskiego Grania, artysta postanowił w końcu spróbować swoich sił solo. Pora, by poznać kolejne oblicze tego niezwykle utalentowanego muzyka!

Rozmawiała: Sylvia Wojda

Zdjęcie wyróżniające: lsvmp.pl

 


 

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany