Co dwa tygodnie z radością przedstawiamy Wam młodych i zdolnych projektantów współpracujących z DaWandą. Sprawdźcie do czyjej pracowni zaglądamy tym razem! Jest pięknie i kształtnie 😛 Zapraszamy do lektury!

Czy można stworzyć drewnianą biżuterię, która poza organicznym materiałem, z którego jest wykonana, będzie też szalenie modna i oryginalna? Jak się okazuje można i w dodatku jeszcze wykonaną całkowicie ręcznie: od formy, przez szlify, aż po malowanie. Magdalena Gruhn w poszukiwaniu równowagi dla swojego artystycznego ducha i twórczych aspiracji z dzieciństwa stwierdziła, że naturalną koleją rzeczy będzie powołanie do życia swojej autorskiej marki. Zakochajcie się w geometrii na nowo za sprawą produktów od Moskwa!

Jak tworzenie biżuterii stało się Twoją pasją?

Jako dziecko godzinami przeglądałam PRL-owskie książki w rodzaju „Zrób to sam”, i marzyłam,że zrobię to wszystko. W późniejszych latach porzuciłam rękodzieło na rzecz fotografii modowej – to były cztery lata absolutnego zafiksowania na tym punkcie, ale ostatecznie odeszłam od tego. Po kolejnych kilku latach znów zapragnęłam fotografować, ale nie czułam, by było jeszcze tam coś dla mnie. I tak właśnie powstała Moskwa, de facto z potrzeby fotografowania “czegoś”, więc szybko sama w sobie stała się celem.

Wybrałaś dla swojej marki minimalistyczną, geometryczną stylistykę. Czemu akurat geometria podsycona kolorem?

To wyszło zupełnie naturalnie. Geometryzowałam wszystkie swoje prace, czy to malarstwo w średniej szkole, czy późniejsze zdjęcia. Totalny entuzjazm i zachwyt podczas wizyty w Bauhaus Archiv kilka lat temu uświadomiły mi, że lubię  tendencję, jest całkowicie moja i nie chcę się jej pozbyć; od tamtej pory zaczęłam ją jeszcze bardziej podkręcać.  

Każdy produkt jest zaprojektowany przez Ciebie i wykonany ręcznie…z drewna. Opowiedz dlaczego wybrałaś właśnie ten materiał.

Tata jest stolarzem – drewno zawsze było w domu, wystarczyło poprosić, a on zawsze wyciągał skądś listewki, kołki, klocki gotowe do wszelkiej twórczości. Dlatego, w pewnym sensie, to nawet nie był mój wybór, po prostu odruchowo sięgnęłam po drewniane elementy, jak za dziecięcych lat i zaczęłam działać.

Czy produkcja Twojej biżuterii jest bardzo czasochłonna?

Nigdy nie udało mi się zmierzyć, ile czasu tak naprawdę poświęcam na zrobienie jednej pary kolczyków czy naszyjnika. Przede wszystkim dlatego, że robię zawsze kilka na raz. Często też w ciągu dnia przerywam jakieś czynności, by położyć warstwę lakieru lub przeszlifować jeden z elementów – to zajmuje minutę lub dwie, ale tych podejść może być dziennie naprawdę sporo. Jeśli robię coś na zamówienie, daję sobie na to 1,5-2 tygodnie. To takie optimum, by zrobić projekt, kupić co trzeba i spokojnie wykończyć całość zgodnie z założeniem. Czasem w ostatniej chwili coś idzie nie tak – drewno pęka, i trzeba wszystko zaczynać od nowa.

Z jakimi dokładnie materiałami i półproduktami lubisz pracować najbardziej i dlaczego?  

Drewno daje mnóstwo możliwości. Można nadawać mu najróżniejszy charakter, malując i wycinając dowolne kształty. Uwielbiam też kamienie, ale te najczęściej są dostępne w kształcie kuli – to dla mnie trochę za mało, dlatego używam ich tylko w wykończeniach. Do tego farby – korzystam z ograniczonej palety, dzięki czemu osiągam spójność stylu i marki.

Każdy Twój model jest wyjątkowy – kolor, wzór i forma przyciągają swoją oryginalnością. Skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia?

Pierwsze inspiracje znalazłam na Pintereście. Czerń, biel i drewno w równych proporcjach, a do tego odrobina koloru. Ostatnio wycinam zupełnie dowolne, malutkie kształty, maluję je na różne kolory – są gładkie, w ciapki, paski – a potem łączę ze sobą, trochę jak puzzle. Okazuje się wtedy, że z puli 4-5 pojedynczych elementów mogę skomponować całą masę różnych kolczyków. Mam szczęście, że stylistyka Moskwy wpisuje się w aktualne trendy. Uwielbiam oglądać współczesne minimalistyczne prace z metalu czy ceramikę, są one dla mnie również inspiracją.

W produkcji korzystasz z jakiś specjalnych maszyn, narzędzi i technik? Jeśli tak, to uchyl nam rąbka rzemieślniczej tajemnicy.

Najlepsze narzędzie, jakim pracuję, to pilniczek do paznokci. Zaczęłam go używać całkiem przypadkiem, ale szybko okazało się że nie ma sobie równych. Dużo wygodniejszy w użyciu niż papier ścierny na klocku! Początkowo zamawiałam elementy gotowe, wycinane laserowo – ostatnia seria kolczyków powstała jednak z elementów wycinanych i szlifowanych całkowicie ręcznie, przy użyciu właśnie nieśmiertelnego pilniczka.

Kształciłaś się kiedykolwiek w kierunku projektowania i wytwarzania biżuterii?

Nie, nigdy. Moja edukacja była ukierunkowana na aranżację wnętrz. Oglądając różne projekty biżuterii, czy elementów wystroju mieszkań, towarzyszy mi myśl „zrobię to wszystko, ale po swojemu”.  Jednak tymczasowe ograniczenia związane z metrażem sprawiają, że mogę skupić się tylko na małych formach. Na razie.

W swojej pracowni spędzasz czas głównie sama, projektując i tworząc, czy lubisz towarzystwo gości? Zapraszasz tam klientów?

Niewielki metraż kawalerki, w której mieszkam wraz z mężem, nie pozwala oddzielić wyraźnych stref, wszystko jest pomieszane: sypialnia z salonem, przedpokój z jadalnią. W jednym kąciku trzymam wszystkie swoje materiały, ale pracownią jest więc tak naprawdę całe mieszkanie; kuchnia, stół, podłoga. To ściśle łączy Moskwę z naszym codziennym życiem, także towarzyskim –  musimy dostosować się do wszędobylskich słoiczków z farbami, drewienek, różnych rzeczy, które „na pewno się kiedyś przydadzą”. Niezapowiedziany gość, gdy wszystko jest pokryte pyłem po szlifowaniu, to niezbyt komfortowa sytuacja. Działa to też w drugą stronę – jeśli klient przyszedłby odebrać zamówienie, widziałby jak mieszkamy i co mamy w garnkach (dosłownie!). Wolelibyśmy tego uniknąć. Na szczęście to tylko etap przejściowy – gdy zyskamy więcej przestrzeni, każdy będzie mile widziany.

Moskwa to wyłącznie hobby czy pełnoetatowa praca?

To przyjemność, rodzaj eksperymentu. Dzięki temu sama decyduję, co robię i kiedy, i czy w ogóle coś robię, a może odkładam na miesiąc i zajmuję się czymś zupełnie innym.

Chcesz tworzyć dla przyjemności czy masz plany na rozwijanie marki? Jeśli tak, to uwzględniasz w nich klienta zagranicznego?

Myślę, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i projekty tworzone do szuflady prędzej czy później znajdą z niej wyjście. Na razie mam frajdę z tworzenia, sporo projektów przekazuję na cele charytatywne, ale coraz częściej myślę o wzięciu udziału w imprezach targowych. Ciekawią mnie szalenie kulisy takich wydarzeń, spotkania z klientami, kwestie budowy stoiska itp. Jeśli chodzi o klienta zagranicznego, muszę przyznać, że ostatnie szkolenie DaWandy dotyczące właśnie sprzedaży zagranicznej sprawiło, że chcę sprawdzić się i na tym polu.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w tym, co robisz?  

Fakt, że mogę robić, co tylko zechcę.

Czy DaWanda pomaga Ci w prowadzeniu i doskonaleniu Twojej marki, jakie widzisz możliwości wynikające ze współpracy z taką platformą?

Mogę skupić się na projektowaniu, a DaWanda organizuje całe zaplecze. Własny marketing, możliwość sprzedaży zagranicznej, uporządkowanie ofert, organizowane szkolenia, a także bezpośredni kontakt z pracownikami polskiego oddziału…To wielkie ułatwienie dla każdego z twórców. DaWanda umożliwia łatwe zapoznanie się z tym, czego klienci szukają, a co oferuje im konkurencja, a to podstawa do stworzenia atrakcyjnej oferty i umocnienia pozycji własnej marki.

***

Sklep Moskwa na DaWanda.pl znajdziecie TUTAJ!

ROZMOWY CZWARTKOWE X DAWANDA

DaWanda.pl jest platformą internetową z prezentami, produktami handmade i pomysłami DIY. Na odwiedzających wirtualne butiki czekają unikalne i tworzone z pasją produkty z takich kategorii jak: moda, akcesoria, artykuły dziecięce, sztuka oraz wnętrza. DaWanda.pl to społeczność, która stoi w opozycji do masowej produkcji. Jest prawdziwym rajem dla osób, które cenią sobie indywidualny styl i odpowiedzialną konsumpcję oraz śledzą najnowsze trendy. I najważniejsze – DaWanda.pl to przede wszystkim twórcy, ich nietuzinkowe

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany