Marta Baranowska to założycielka studia Lokalny, w którym zajmuje się tworzeniem rzeczy, które opowiadają o przestrzeni miejskiej i architekturze. Łączy minimalistyczną estetykę z wartościowym przekazem. Lubi obserwować zmieniające się miasto, fotografować je, ilustrować a także pisać o nim. Organizuje warsztaty „Ułóż sobie miasto”. W sposób szczególny fascynują ją współczesne mapy i mapowanie zagadnień przestrzennych oraz granice dzielnic i miast. Uważa jednak, że dla równowagi od miasta trzeba czasem odpocząć, nie zawsze w innym mieście.

Jak wygląda cały proces wykonania warszawskim puzzli? Od projektu do efektu końcowego?

Puzzle powstają z drewnianej sklejki, poszczególne części miasta są dość dokładnie odwzorowane i często grawerowane nazwą dzielnicy. Taki poziom szczegółowości umożliwia laserowe cięcie. Ten materiał i technikę wyniosłam ze studiów architektonicznych, kiedy to zaczęła być popularna przy wykonywaniu modeli i makiet. Nie jest to może najprostsze rozwiązanie, jednak lubię tę technikę i uważam, że jest nieodłącznym elementem całego projektu. Każdy egzemplarz jest do tego wykańczany ręcznie – szlifowany, a czasem też malowany. Każdy egzemplarz przed zapakowaniem układam i sprawdzam czy nie brakuje żadnej dzielnicy. Staram się na bieżąco rozwijać projekt, korygować poszczególne elementy, a także pracować nad samym opakowaniem. Cały czas wracam więc do początku – do projektu. Mimo że pierwsze puzzle powstały kilka lat temu, właściwie jako idea układania miasta, projekt artystyczny, to udoskonalanie samego produktu i reagowanie na to jak się realnie sprawdza na rynku jest dość długim i wciąż otwartym procesem.

Co, poza flagowymi puzzlami, możemy znaleźć w Twoim sklepie?

Pod marką Lokalny dostępne są też plakaty, ilustracje oraz autorskie fotografie Warszawy. Własny sklep internetowy mam dość krótko. Starałam się go jednak zbudować tak, żeby nie tylko poprzez gadżet-układankę pokazać przestrzeń miejską. Chciałam połączyć estetyczny produkt z wartościowym przekazem. Do tej pory stworzyłam dwie serie plakatów, które opisują i zapisują współczesne miasto – „Ikony” i „Zapis przestrzeni”. Tak jak w przypadku puzzli zaczęłam od mojego miasta – Warszawy, ponieważ znam je na tyle, żeby móc dość świadomie zapisać je za pomocą linii czy ikonek, pobawić się tą przestrzenią. Fotografie dołączyły do Lokalnego najpóźniej, choć tak naprawdę są ze mną najdłużej. Jakiś czas temu męcząc się trochę z projektami, które nie przynosiły mi satysfakcji postanowiłam wrócić do korzeni i tego co naprawdę sprawia mi przyjemność. Odgrzebałam analogowe klisze, wybrałam kilka zdjęć Warszawy z ostatnich w sumie 10 lat i wróciłam do ciemni. Tak powstała pierwsza odsłona cyklu „Zanikająca Warszawa” w formie autorskich odbitek. Teraz część z tych fotografii dostępna jest już w formie większych, cyfrowych odbitek, a ja staram się nadal czasem chodzić z aparatem analogowym i łapać zmieniające się miasto. Choć dziś łatwość zrobienia serii zdjęć telefonem czy aparatem cyfrowym jest dużą konkurencją.

Skupiasz się na Warszawie czy inspirują Cię również inne miasta?

Dość długo nie mogłam oderwać się od Warszawy. Nie chciałam po prostu powielać pomysłu układanki – warszawska edycja powstała z chęci oswojenia i pokazania miasta, które dobrze znam. Dosłownie, z lokalnego patriotyzmu. Założenia były nie tylko ideowe, ale i bardzo idealistyczne. Teraz patrzę na to jednak inaczej – widzę sens w tym, żeby nie tyle powielać pomysł miejskich puzzli, co po prostu się nim dzielić i jak to się potocznie mówi – rozwijać. Zresztą w tym jak od początku rozumiem lokalny patriotyzm nie ma konkurencji czy wyróżnienia. Aktualnie wykonuje prototypy innych, większych miast Polski. Każde staram się zbadać i zrozumieć zanim stworzę projekt puzzli. Przy okazji poznaje często bardzo oryginalne i wręcz nie do powtórzenia nazwy osiedli czy dzielnic. Mam nadzieję, że powstanie z tego w tym roku całkiem spora seria miejskich puzzli i nie tylko warszawiacy będą mogli „układać swoje miasto”.

Która warszawska dzielnica ma Wg Ciebie najlepszy kształt?:)

To pytanie to dla mnie wyzwanie. Jak myślę nad odpowiedzią to uświadamiam sobie, że po ułożeniu Warszawy z pewnością już kilkaset razy, mogę o tych kształtach dość dużo powiedzieć. Najbliższe są mi jednak te dzielnice, które dobrze znam i których kształt jestem w stanie odwzorować w przestrzeni. Są to np. Bielany, Wola, Ochota czy Bemowo. Z pewnością jednak najlepszy kształt to taki, który rozumiem. Mam słabość do Woli, nie tylko dlatego, że od niedawna tu mieszkam, ale też ze względu na inne osobiste wspomnienia – swój pierwszy dyplom zlokalizowałam właśnie w tej dzielnicy. Poznałam jej historię, strukturę i wtedy też i tu narodziły się warszawskie puzzle. Wola swój całkiem zgrabny kształt w dużej mierze zawdzięcza przebiegowi linii kolejowych. Wiele dzielnic ma swoje granice wzdłuż większych ulic czy dróg, w tym przypadku jest to jednak znacznie silniejsza granica. Ten kształt też wyraźnie mówi o tożsamości dzielnicy. Naprawdę uważam, że z samego kształtu dzielnic można się dużo dowiedzieć o przestrzeni i historii miasta. I jest to dość obiektywna wiedza o tym jak miasto się rozwijało i rozwija lub stoi. Żałuję jednak, że nie mam już tej świeżości spojrzenia, którą mają osoby, które po raz pierwszy „układają miasto” na warsztatach lub targach i są w stanie zobaczyć w danym kształcie chmurę, but czy księżyc nie wiedząc jeszcze, że ta linia to kawałek dawnego fortu, a ta obok to po prostu droga.

Jeżeli zainteresowały Cię projekty Marty Baranowskiej, koniecznie zajrzyj na stronę projektu LOKALNY oraz jego fan page na FACEBOOKU!

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany