Zdecydowanie za najbardziej kobiecy element damskiej garderoby można uznać bieliznę, która poza oczywistymi funkcjami praktycznymi powinna być też wizualną przyjemnością. Twórczynie marki Le Baiser, Kasia Karolak-Kugaudo i Izabela Karolak, zaczęły swoją przygodę z produktami bieliźnianymi zupełnie niepozornie, bazując na własnej potrzebie pięknych i dobrze skrojonych rzeczy do spania. Kiedy odszyte własnoręcznie projekty dotarły do szerszego grona odbiorców, nie było drogi odwrotu. Razem z  komplementami posypały się zamówienia, które siostry wspólnymi siłami zaczęły realizować, ale już we własnej pracowni w Warszawie.

 

Le Baiser to prawdziwa esencja kobiecości: koronki, delikatne materiały, subtelny połysk i nieoczywiste przeźroczystości. Jak doszło do tego, że bieliźniana pasja doprowadziła dwie siostry do zbudowania marki?

Po prostu lubimy szyć i zaczęłyśmy od tworzenia dla siebie rzeczy, których nie mogłyśmy znaleźć w sklepach. Wykrajanie i szycie szło nam bardzo dobrze, pokochałyśmy własnoręcznie wykonane tiulowe spódnice i piżamy. Satynowe szorty do spania stały się naszym prywatnym hitem, każda z nas po dość niedługim czasie miała ich w swojej garderobie kilkanaście par, ale zaczęło nam brakować “góry” do kompletu i pomysł stworzenia linii bielizny wyszedł naturalnie. Próbne modele wyszły wspaniale, od razu wiedziałyśmy, że to jest właśnie TO. Zawsze wielbiłyśmy koronki i szlachetne materiały, szycie połączyło przyjemne z pięknym i pożytecznym. Nasze produkty od razu zachwyciły bliskich, koleżanki, a potem także  ich koleżanki składały zamówienia, więc… pasję przekułyśmy w markę.

Nazwa marki – Le Baiser – po francusku znaczy ‘pocałunek’. Miłość i intymność chyba w żadnym języku nie brzmią tak pięknie. Skąd pomysł na nazwę, kryje się za tym jakaś romantyczna historia?

Pomysł na nazwę wziął się z plakatu, który dostałyśmy w prezencie urodzinowym od naszej przyjaciółki kilkanaście lat temu. Plakat przedstawiał oczywiście parę całującą się w deszczu na jednej z paryskich uliczek i zatytułowany był właśnie Le Baiser. Rzeczony “Pocałunek” przewinął się w propozycjach i gdy przyszło do ostatecznego wyboru nazwy marki, sprawa była oczywista.

Świat ostatnio oszalał na punkcie sporty chic, która żyje w ciągłym biegu, a więc i bieliznę wybiera gładką, sportową, najlepiej bez szwów oraz ozdobnych detali, pasującą na randkę i na trening. Kim jest Wasza klientka i jak myślicie, czemu wybiera właśnie koronki i zmysłowe szorty do spania, a nie staniki na szerokich gumach z nadrukowanym logo?

Od początku zakładałyśmy, że szyjemy dla pewnych siebie kobiet mających swój styl, kochających modę i posiadających wyrafinowany gust. Dla kobiet, które chcą czuć się piękne nawet w oversizowym swetrze. Nasza klientka nie musi się „przebierać”, by zwrócić na siebie uwagę. Charakteryzuje ją wewnętrzny magnetyzm, który nasze produkty mają umocnić. Mamy także kilka rzeczy zaprojektowanych specjalnie dla panien młodych. Oprócz tego, że nasza bielizna nadaje się na każdą okazję, stawiamy również na wygodę. Nasze staniki nie posiadają fiszbin, drucików, ani innych zbędnych metalowych wykończeń. Niemniej bielizna jest regulowana na wszystkich możliwych poziomach. Modele są dobrze skrojone, a materiały dobieramy tak, by były piękne i komfortowe. Klientka Le Baiser zna trendy, korzysta z tej wiedzy, mądrze zachowując 100 % seksapilu.

Widać, że świetnie znacie się na wykorzystywanych w produkcji materiałach, a biustonosze skrojone są idealnie. Czy macie wykształcenie kierunkowe pod kątem materiałoznawstwa, projektowania odzieży czy szycia?

Obie skorzystałyśmy z różnych kursów szycia, także kursów kierunkowych z szycia bielizny. Stąd wyniosłyśmy najwięcej cennych umiejętności i wiedzy. Szyć umiałyśmy praktycznie od zawsze. Już w podstawówce obserwowałyśmy nasze babcie krawcowe, później trochę im pomagałyśmy. Właśnie pod ich okiem zdobywałyśmy pierwsze doświadczenia przy maszynie. Wciąż uczymy się nowych rzeczy, chodzimy na kolejne kursy i testujemy wszystko na sobie – od prototypów, materiałów aż po nowe rozwiązania. Skład materiałów, ich właściwości i jakość są kluczowe dla produktu, który trafia do naszych klientek i mocno o to dbamy.

Jak wygląda u Was podział pracy?

Doszło do podziału obowiązków, ale przy codziennej pracy ma to niewielkie zastosowanie. Zdecydowanie najlepiej pracuje się nam razem – oczywiście każda ma swoje podstawowe zadania, bo inaczej zapanowałby chaos. Mimo to, nie potrzebujemy żadnej formy umowy. Dzielenie się pracą przychodzi nam naturalnie.

Miałam okazję przyjrzeć się Waszym produktom z bliska i naprawdę jestem pod wrażeniem wykończenia oraz detali. Jak wygląda proces tworzenia biustonosza, jak czasochłonne jest wykonanie go od podstaw?

Tak, akurat szycie bielizny w porównaniu z innymi rzeczami, jakie miałyśmy okazję szyć, jest bardzo czasochłonne. Może to nasza “przypadłość”, ale przywiązujemy szczególną uwagę do detali, jakości wykończenia, szwów. Uszycie ładnie układającego się stanika wymaga dużo precyzyjnej pracy i składa się z kilkunastu etapów. Nasze produkty wykańczamy ręcznie, a przeważnie szyjemy pod wymiary klientek, co dodatkowo wydłuża proces o wykonanie nowej formy.

Pamiętacie Wasz pierwszy projekt/prototyp? Co to było?

Ach, ten kremowy stanik ozdobiony czarną koronką uszyty zaraz po pierwszym kursie szycia… Wyjątkowy. Różni się od modeli sprzedawanych obecnie, ale zachowałyśmy go z sentymentu.

Czy produkcja ręczna w kontekście Waszego asortymentu to nieodłączna część DNA marki Le Baiser? Jak postrzegacie przyszłość takiego rzemiosła w Polsce i na świecie?

Ludzie kupują coraz bardziej świadomie, oczekują dobrej jakości. Produkty wytwarzane przez ludzi, którzy kochają to, czym się zajmują, którzy poświęcają się temu w pełni powinny się tym charakteryzować.

Najczęściej szyjemy na zamówienie, zawsze wiemy dla kogo, często szyjemy ze świadomością, że nasza bielizna założona będzie w tym najważniejszym dniu w życiu. To prawdziwy komplement, gdy panny młode decydują się na bieliznę właśnie od nas. Rzeczy tworzone ręcznie są niepowtarzalne i na swój sposób ekskluzywne. Nasza bieliźniana manufaktura nie wpisuje się w masową produkcję. Personalizujemy bardzo ważną część kobiecej garderoby, a do tego korzystamy z ponadczasowego trendu klasycznej kobiecości. Szczerze wierzymy, że takie rzemiosło, mimo dużej konkurencji “masówek”, będzie się rozwijać w Polsce i na świecie.

Co/ kto jest dla Was główną inspiracją?

Na pewno inspirują nas kwiaty. To już jest jakaś mała obsesja… Wszystkie modele z pierwszej kolekcji wzięły swoje nazwy od kwiatów. Duży wpływ na naszą twórczość ma także kino. „Wielkie nadzieje”, „Przekleństwa niewinności” czy „Piknik pod wiszącą skałą” to szczególne obrazy, które ukształtowały nasze poczucie piękna. Planujemy obecnie wyprawę do Włoch i jesteśmy pewne, że ta podróż natchnie nas nowymi pomysłami. Kto wie, może wpadną nam w ręce ciekawe materiały, może załapiemy się na kolejny kurs, nie zamykamy się na możliwości.

Le Baiser to jedynie mocno pielęgnowana pasja, czy także sposób na życie zawodowe? Poza prowadzeniem marki macie pracę na etat i czy łatwo jest godzić ze sobą dom/pracę/pasję?

Poza szyciem i działaniami zorientowanymi wokół prowadzenia wspólnej marki obie pracujemy zawodowo. Marzymy o tym, aby Le Baiser stało się w przyszłości naszym jedynym sposobem na życie zawodowe, ale to wymaga czasu. Nie ma nic lepszego od robienia w życiu tego, co się kocha i zupełnie nie przeszkadza nam, jak banalnie to brzmi. Obecnie pogodzenie domu, pracy zawodowej i pasji nie jest łatwe. W pracy jesteś non stop, także w weekendy. Nie ma zmiłuj. Z drugiej strony i tak czerpiemy z tej “pracy po pracy” dużo przyjemności, więc równowaga jest zachowana.

Pracownię traktujecie jako miejsce otwarte dla rodziny, znajomych i klientów, czy to raczej Wasza intymna, twórcza przestrzeń, którą niekoniecznie lubicie dzielić?

Najlepiej pracuje nam się we dwie, przy ulubionej muzyce, ale lubimy też przyjmować tam gości. W stworzeniu naszej pracowni bardzo pomogli nam rodzice, jesteśmy z niej dumne i chętnie dzielimy się tą przestrzenią z innymi.

Miałyście kiedyś chwile zwątpienia i ochotę, by zacząć robić coś zupełnie innego albo zupełnie zrezygnować z rękodzieła?

Pewnie, że miałyśmy! Na szczęście nigdy nie przeszło nam przez myśl, żeby zrezygnować z tego, co robimy. Były ciężkie chwile, ale w takich momentach zawsze z pomocą przychodzili nam bliscy. Czasem myślisz, że nie uda się czegoś zrobić, że nie ma wyjścia z sytuacji, a za chwilę ktoś wyciąga pomocną dłoń i idziesz dalej.

Nakreślcie mi, proszę, w jednym zdaniu, co Le Baiser dla Was znaczy, dlaczego tworzycie.

Le Baiser to przestrzeń, w której możemy realizować swoje niekończące się pomysły. To nasz ulubiony sposób na wypełnienie każdego dnia odrobiną piękna.

Wasza rada dla początkujących twórców, to…?

Należy realizować swoje pomysły w 100%, nie godzić się na żadne ustępstwa i nie rezygnować z obranej drogi. I trzeba uwierzyć, że to może się udać!

**

Sklep La Baiser na Dawanda.pl: dawanda.com/shop/lebaiserlingerie

DaWanda.pl jest platformą internetową z prezentami, produktami handmade i pomysłami DIY. Na odwiedzających wirtualne butiki czekają unikalne i tworzone z pasją produkty z takich kategorii jak: moda, akcesoria, artykuły dziecięce, sztuka oraz wnętrza. DaWanda.pl to społeczność, która stoi w opozycji do masowej produkcji. Jest prawdziwym rajem dla osób, które cenią sobie indywidualny styl i odpowiedzialną konsumpcję oraz śledzą najnowsze trendy. I najważniejsze – DaWanda.pl to przede wszystkim twórcy, ich nietuzinkowe pomysły, niesamowity zapał oraz mobilizacja do pracy, a także miłość do rękodzieła. Każdy twórca to zupełnie inna wyjątkowa historia.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany